Zapisz swoję ulubione piosenki Voo Voo

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Ulepię od nowa 

I morza i lądy
Obsypię garściami
Pachnących łąk
Pozrywam granice
Zadepczę ich ślad
I z gór czekolady
Zbuduję mój świat

Domy różowe,
Bez okien, bez ścian
A snów hulajnoga
Zawiezie mnie tam
Śmiejecie się ze mnie
Nie wiedząc że ja
W mym świecie nie słyszę
Bo nie ma w nim was









W ponurej Szkocji, wśród torfowisk, 

Tam gdzie jeziora brzeg Loch Nes,
We mgle i w deszczu z głębi wody
Wynurzał się straszliwy łeb...

To Nessie, potwór z żeńskiej linii,
O ktorej już zapomniał świat,
O której całkiem słuch zaginął,
Żyła tu od tysiąca lat.

I nikt w dalekiej, bliskiej stronie
Nie wiedział, że gad jest wśród błot,
Bo sekret znali tylko oni:
Pewien wesoły Szkot i kot.

Jak się poznali, polubili
Kot, Szkot i Nessie - kto to wie ?
Jedno jest pewne: od tej chwili
Spędzali w trójkę całe dnie.

Raniutko wsiadał kot do łódki,
Szkot przez jezioro płynął wpław,
A Nessie pchając łódź leciutko
Skubała kępki wodnych traw.

Potem odpocząć szli na trawkę.
Siadali w trójkę gdzie kto chciał,
Szkot wkładał swą spódnicę w kratkę,
Na dudach im wesoło grał.

Raz kot na szprotki miał ochotę,
A że się bardzo wody bał,
Nessie dla Kota i dla Szkota
Szła łowić koty tego dnia.

I pech, że właśnie nieopodal
Przejeżdżał autem inny Szkot,
Zobaczył ogon Nessie w wodzie,
Pobladł ze strachu... i w tył zwrot !

Jechał i krzyczał całą drogę,
W gazetach powstał straszny szum:
"W Loch Ness jest stwór przedpotopowy !"
A nad jezioro ściągał tłum.

I roztrąbiono tę sensację,
I jeszcze dziś nią żyje świat,
Więc moc turystów na wakacje
Stale przyjeżdża tu od lat.

Stoją i patrzą na jezioro:
Nessie ukaże się czy nie ?
Lecz rzecz przedziwna - do tej pory
Nikt nigdy nie zobaczył jej.

Gdzie się podziali kot ze Szkotem ?
I gdzie jest Nessie ? - Kto wie ?
Od tego dna gdy jedli szproty
Zniknęli wszyscy jak we mgle.









Niedawno wsiadłem jak co dnia do autobusu

Jechałem zupełnie sam
Za oknem było szaro tak i nieciekawie
Przez chwilę zamyśliłem się
Autobus jechał długo już nigdzie nie stając
Chciałem wtedy wyjść
Ale on pędził wciąż jak zaczarowany
Terkotem namawiał do snu

Zbudził mnie tupot nóg i głośna wrzawa
A okna zasłonił dym
W chwilę później powiał wiatr i wszystko ucichło
Autobus zatrzymał się
Ta podróż trwała długo dość
Wstałem zgarbiony z z głowy spadł ostatni włos
Wysiadłem w piękny słoneczny dzień
Nie było nikogo i nawet mój cień rozpłynął się

No i co stało się z moim cieniem?